Tuba Towajsti. Ma 5 lat i nie może się przedstawić. A w przyszłym roku będzie uczył się czytać i pisać. Jak? Żeby poznawać litery, wyodrębniać głoski z wyrazów (lub przeciwnie- składać słowa z głosek) musi umieć je prawidłowo wymawiać. Dziecko idące do zerówki powinno mieć pełen zasób głosek. U prawidłowo rozwijającego się dziecka szumiące i r pojawiają się w szóstym roku życia. A tu brakuje głosek, które wymawia trzylatek. Trzy lata opóźnienia!
Zaczęliśmy od l. Wywołałam je dość szybko. Z użyciem było trochę gorzej. Tak to jest z automatyzacją niestety. Trochę nad tym pracowaliśmy, ale skupiłam się na k. To trudna głoska. Unosi się tył języka, zwarcie powstaje w głębi jamy ustnej. Kuba mówił h (które powstaje w tym samym miejscu), więc powinno się udać. Ale nie udawało. Próbowałam wszystkiego. Pokazywałam jak pracuje mój język, prosiłam o kaszel, przyciskałam czubek do dna jamy ustnej przy mówieniu t, kładłam chłopca na plecach (a nawet głową w dół), żeby zadziałała grawitacja. Wszystko na nic. Nawet gorzej. Kuba to typ macho, ma dwie siostry i nimi rządzi, ma zawsze rację, nie znosi porażek. Wiedział czego nie umie, kiedy mu nie wychodziło po prostu się obrażał i nie współpracował. Aż sięgnęłam po argument ostateczny …. kupy. Chłopcy od maleńkości pasjonują się obrzydliwościami.
- Kubuś, chcę żebyś mógł mówić "kupa"
- Nie można tak mówić!
- Dlaczego?
- Mama mówi, że nie wolno!
Czyżby dzieci złośliwie przekręcały jego imię? Niewykluczone.
- Ale przecież czasem musisz mamie powiedzieć, że chcesz kupę. No i będziesz mi mógł pomóc w czytaniu książki. A tam jest dużo kup.
Zgodził się. Uff. Położyłam go na plecach, odgięłam mu głowę, przycisnęłam czubek języka i.... poszło! Hurrra!
| Zdjęcie z www.apraksja.pl |
*To nie płatna reklama, książkę można nabyć TUTAJ