niedziela, 1 listopada 2026

Jak korzystam z kup

Tuba Towajsti. Ma 5 lat i nie może się przedstawić. A w przyszłym roku będzie uczył się czytać i pisać. Jak? Żeby poznawać litery, wyodrębniać głoski z wyrazów (lub przeciwnie- składać słowa z głosek) musi umieć je prawidłowo wymawiać. Dziecko idące do zerówki powinno mieć pełen zasób głosek. U prawidłowo rozwijającego się dziecka szumiące i r pojawiają się w szóstym roku życia. A tu brakuje głosek, które wymawia trzylatek. Trzy lata opóźnienia!

Zaczęliśmy od l. Wywołałam je dość szybko. Z użyciem było trochę gorzej. Tak to jest z automatyzacją niestety. Trochę nad tym pracowaliśmy, ale skupiłam się na k. To trudna głoska. Unosi się tył języka, zwarcie powstaje w głębi jamy ustnej. Kuba mówił h (które powstaje w tym samym miejscu), więc powinno się udać. Ale nie udawało. Próbowałam wszystkiego. Pokazywałam jak pracuje mój język, prosiłam o kaszel, przyciskałam czubek do dna jamy ustnej przy mówieniu t, kładłam chłopca na plecach (a nawet głową w dół), żeby zadziałała grawitacja. Wszystko na nic. Nawet gorzej. Kuba to typ macho, ma dwie siostry i nimi rządzi, ma zawsze rację, nie znosi porażek. Wiedział czego nie umie, kiedy mu nie wychodziło po prostu się obrażał i nie współpracował. Aż sięgnęłam po argument ostateczny …. kupy. Chłopcy od maleńkości pasjonują się obrzydliwościami.

- Kubuś, chcę żebyś mógł mówić "kupa"

- Nie można tak mówić!

- Dlaczego?

- Mama mówi, że nie wolno!

Czyżby dzieci złośliwie przekręcały jego imię? Niewykluczone.

- Ale przecież czasem musisz mamie powiedzieć, że chcesz kupę. No i będziesz mi mógł pomóc w czytaniu książki. A tam jest dużo kup.

Zgodził się. Uff. Położyłam go na plecach, odgięłam mu głowę, przycisnęłam czubek języka i.... poszło! Hurrra!

Zdjęcie z www.apraksja.pl
Potem rzeczywiście czytaliśmy. Książeczka jest cudowna. Rymowana historyjka o psach robiących kupy. Trzeba uważnie słuchać i naklejać kupy w odpowiednich miejscach. Czytaliśmy razem. W odpowiednich miejscach zawieszałam głos, a Kuba dopowiadał "kupa". Wielokrotnie! Oczywiście z moją pomocą. Najpierw dociskałam mu język, potem tylko pokazywałam ruch palcem, a Kuba sam sobie pomagał. Ależ się cieszył! Nie tylko z kupowych naklejek. Chyba nawet z nich najmniej. Mama mówiła, że potem, przez cały następny tydzień, wieczorami z łóżka Kuby było słychać "kkkkk"

*To nie płatna reklama, książkę można nabyć TUTAJ