Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomoce logopedyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomoce logopedyczne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 marca 2023

Syndrom oszusta

   

6 marca obchodzimy Europejski Dzień Logopedy. Świętuję tradycyjnie - kolejny kurs i kolejny certyfikat. I tak sobie myślę, że wpadłam w pułapkę. Im dłużej się uczę, tym więcej widzę braków w swojej wiedzy. Nikt nie wie wszystkiego i nie ma ludzi nieomylnych. Ale ja powinnam! Nie mogę zawieść swoich pacjentów!

   Podczas weekendowego kursu przeżyłam kilka załamań. Bo nie prowadzę zajęć tak, jak wykładowczyni. Nie mam jej energii, pomysłów, zabawek. U mnie jest dużo spokojniej. Nie jestem nią. Po drugie uświadomiłam sobie, że popełniłam kilka błędów. Nie śmiertelnych, nie kluczowych nawet, ale można było inaczej.

   A potem prowadząca pokazała film, z komentarzem "Tu powinnam inaczej". W czasie dyskusji okazało się, że o mioterapii wiem więcej niż ona. Czyli nie jest ze mną źle. Nie popełnia błędów tylko ten kto nic nie robi.

  Każdy terapeuta ma swoje mocne i słabe strony. A czasem po prostu jego energia nie zgrywa się z energią dziecka. Trochę jak w małżeństwie.

   Czy jestem mądrzejsza po szkoleniu? Trochę tak. Przede wszystkim o wiedzę, że wiem dużo. Dostałam impuls i nowe pomysły. Nie mam już wyrzutów sumienia, że rzadziej korzystam z lustra i coraz mniej siedzę przy stoliku.

   Z każdym kolejnym kursem przekonuję się jak bardzo wszystkie systemy w naszym ciele są od siebie zależne. A logopedzi stają się coraz bardziej wyspecjalizowani. Mi specjalizacja nie grozi. Działając w niewielkiej społeczności i chcąc się utrzymać muszę się zajmować wszystkim. I znowu- wszystkim po trochę oznacza, że niczym dokładnie. Dlatego wciąż łaknę wiedzy, jak kania dżdżu.

   


środa, 1 lutego 2023

Dzień z życia logopedy

 Leniwy poranek. Nie ma pośpiechu, pacjenci przyjdą po południu. Chociaż to coraz wcześniejsze popołudnie jest, bo pacjentów przybywa. Przy kawie telefon. Prośba o konsultację. Najlepiej wieczorem, bo rodzice w pracy, a dziecko w żłobku. Nie ma szans. Na pierwsze spotkanie potrzebuję sporo czasu, z zapasem nawet. Umawiamy się na 11.30, za tydzień. 

   Kończy się miesiąc, trzeba przygotować faktury. Teoretycznie prosta sprawa, są do tego programy. Ale po kilka razy sprawdzam czy na pewno dobrze wpisałam ilość zajęć. W międzyczasie wpada mi do głowy pomysł na ćwiczenie. Muszę przygotować pomoce. Tak, wiele z nich to DIY. Proste, a nawet banalne. Na przykład bałwanek z butelki, służący głównie do terapii ręki. Uwielbiam drobiazgi za grosze, kupione w Pepco czy innym Action. I potem księgowa się dziwi, że na fakturze gumki do włosów i stojak na talerze, a ja opisuję jako "Pomoce logopedyczne". Jak je wykorzystuję? O tym napiszę innym razem.

   Robi się późno, czas pójść do gabinetu. W planie pięcioro dzieci, każde inne. Zajęcia trwają po 30 minut. Ale zostawiam sobie czas na przedłużenie (jeśli dziecko tego wymaga), posprzątanie, przygotowanie następnych pomocy, łyknięcie herbaty. Zazwyczaj przyjmuję co godzinę. Ale nie dzisiaj. Kiedy skończę z Elą, pod drzwiami będzie już czekał Michał. Jego siostra ma o tej godzinie zajęcia w sąsiednim budynku. Rodzicom wygodnie jest przywieźć ich w tym samym czasie. Zaraz potem przyjdzie Julek. To jedyny pasujący im termin. Mama prosiła, a ja nie umiem odmawiać. Po Julku Wojtuś. Oby nie przyszedł wcześniej, bo nie mam zapasu czasowego. I na końcu, już bez pośpiechu Tomek. Ale i tak będę zmęczona. Głównie tym, że nie będę mogła spokojnie skupić się na pacjencie. Stale będę kontrolować ile jeszcze mamy czasu, co zdążymy zrobić, z czego mogę zrezygnować, a co jest niezbędne.

   O ile łatwiej by było, gdyby to były podobne przypadki! Mogłabym mieć jeden zestaw pomocy na dzień. A te dzieci nie tylko mają różne problemy, ale też różnią się wiekowo. Najstarsze ma 9 lat, najmłodsze 2. Zupełnie inaczej się z nimi  pracuje. Co oczywiście jest ciekawe, ale też wyczerpujące.

   Wrócę późno. Podsumuję miesiąc. Wyślę faktury. Wysłucham webinaru. Dzięki Ci Panie, za szkolenia online! Czy będę mieć siłę na cokolwiek? Może lampka wina...